Świat na
krawędzi katastrofy? Drogi przeobrażen cywilizacji.
17.II.
2002 (niedziela), Wrocław, CK AGORA, pl. J. Piłsudskiego 2
Pytania
od Janusza Zagórskiego.
JZ -
Janusz Zagórski
ALJ - Arkadiusz Jadczyk
i Laura Knight-Jadczyk
| JZ: Jaki charakter ma przygotowywana przez Pana
i Pańską małżonkę Laurę książka?
ALJ: Książka nosi tytuł "The Noah Syndrome". By zrozumieć
jej przesłanie dobrze jest przedtem obejrzeć film "The Matrix".
Pozwole sobie zacytowac fragment streszczenia tego filmu wzięty
z
http://www.panoramafirm.com.pl/serwis/dvd/opisy/filmy/Matrix/Matrix.htm
"Wiecie, tajemnica którą Neo próbuje zgłębić jest zaskakująca:
świat, w którym żyjemy jest zwykłą symulacją komputerową
nazywaną "Matrix" -- komputery przejęły panowanie nad światem
i stworzyły tę symulację w celu hodowania ludzi i pobierania
z nich energii, jak ze zwykłych baterii. Wszystko co widzimy
i doświadczamy, wszytko czym jesteśmy (oprócz naszej wiedzy
i osobowości) to zwykła ułuda kreowana przez komputery podłączone
bezpośrednio do naszych mózgów, podczas gdy my sami unosimy
się bezwładnie w komorach wzrostu. Morpheus chce zniszczyć
ten złudny świat i rozpocząć rewolucję przeciwko Matrix
- do tego niezbędna mu jest jednak pomoc Neo."
W
naszej książce, której pierwsze dziesięć rozdziałów zostało
napisanych przez Laurę jeszcze w latach 1985-1986, a która
rozrosła się w miedzyczasie do 800 stron i 44 rozdziałów,
proponujemy poważne wzięcie pod uwagę podobnej hipotezy, choć
bardziej związanej z pojęciami współczesnej fizyki jak np.
wirtualną wielowymiarową rzeczywistością i kwantową metamorfozą.
Nasz znajomy z Holandii, specjalista w zakresie sztucznej
inteligencji i technologii informacyjnej użył następujących
słów:
"The Noah Syndrome" jest szeroko zakrojonym przeglądem
Matrycy naszej Rzeczywistośći, syntezą prawdopodobnych, głęboko
ukrytych istotnych czynników stanowiących o stanie całej ludzkośći.
Łączy w sobie głęboką analizę mitu i historii, religii, mistycyzmu
i okultyzmu, w terminach archeologii jak również nauk ścisłych
i przyrodniczych, kładąc w ten sposób fundament pod odważną
propozycję o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości rodzaju
ludzkiego, mianowicie, że Czas wraz z Materia mają naturę
cykliczną.
Noah eksploruje możliwość, że nasza historia była w przeszłości
manipulowana i została zniekształcona. (Podobną hipotezę wysunął
ostatnio rosyjski matematyk A.T
Fomienko). Zamazaniu uległa pradawna wiedza i prawdziwa
istota człowieczeństwa, a wszystko to z korzyścią dla wielowymiarowej
"Matrix Control Agenda" - która to agenda może dochodzić do
kulminacji w naszych czasach, przy czym bynajmniej nie mając
na uwadze dobra ludzkośći.
Noah mówi o ratowaniu prawdy z głębin decepcji. Książka ukazuje
w jaki sposób współczesna nauka i pradawne tradycje okultystyczne,
włączając Alchemię i wyrocznie, wydają się zbiegać wokół jakościowej
przemiany naszego środowiska, szcególnie tam gdzie następuje
oddziaływanie świadomości i materii. Legendy o Świętym Graalu,
alchemia, pradawny szamanizm, a także eschatologiczne teksty
Biblijne i z innych religii, wszsystko to dostarcza klucza
do interpretacji zdarzenia możliwego za naszych czasów: Kosmicznej
Kwantowej Metamorfozy. Z drugiej strony, współczesna fizyka
dostarcza pojęć i modeli pozwalających dyskutować podobne
zdarzenie jako coś więcej niż fantastykę czy metafizyczne
spekulacje. |
JZ: Jakie
są wg. Was objawy kryzysu współczesnej cywilizacji?
ALJ: Fizyka zna pojęcie "przejścia fazowego." Woda
przechodzi w lód. Lód, topiąc się, przechodzi w wodę. W odpowiednich
warunkach powstają wspaniałe kryształy, tworzą się membrany,
zmienia się drastycznie stan organizacji materii. Organizacja
i dysypacja, tworzenie się nowych struktur, i ich rozpad -
to przykłady przejść fazowych. I chociaż fizyka przejść fazowych
nie stanowi bynajmniej zamkniętego rozdziału, to jednak możemy
już obecnie spekulować, że przejściom fazowym mogą ulegać
całe cywilizacje i całe "wszechświaty." Możemy więc
dyskutować przejście fazowe na skalę całego Wszechświata.
(Nie znający lęku fizycy dyskutują dzisiaj np. efekty "zderzeń"
kilku wszechświatów.)
Na Wschodzie wyrocznie i przepowiednie są czymś naturalnym
i nierozłącznie związanym z Orientalną ideą o cyklicznej naturze
czasu.Najbardziej rozwiniętą tego typu teorią, i prawdopodobnie
najstarszą, jest indyjska doktryna Czterech Yug (Kritha, Tretha,
Dhwaapara i Kali) . W czasie czwartej Yugi natępuje upadek
cnót i człowieka. I tak Wisznu Purana powiada: "Kiedy
społeczeństwo osiąga stadium w którym to posiadanie decyduje
o stanie, bogactwo staje się jedyną miarą cnot, pasja jedyną
wiezią między mężem a żoną, kłamstwo żródłem sukcesu w życiu,
a seks jedynym środkiem zaznawania radości, i kiedy zewnętrzne
więzy są mieszane z wewnętrzną religią ..." - wtedy jesteśmy
w Wieku Kali.
W licznych mitach i w rytuałach odnajdujemy tą samą ideę:
cyklicznego powrotu do chaosu, po którym następuje nowa kreacja.
Ten chaos, poprzedzający odrodzenie, jest tak samo ważny jak
i sam akt narodzin. Bez chaosu odrodzenie byłoby niemożliwe.
"Jako było za dni Noego."
W wielu bardziej współczesnych rytuałach Potop i element
wody są obecne w ten czy inny sposób, jak bądź to obmywanie,
bądź chrzest. Chrzest jest subiektywnym, mikrokosmicznym odpowiednikiem
potopu na makrokosmiczną skalę: powrotem do stanu nieuformowanego.
To nieuformowanie, ten chaos, był reprezentowany na wiele
sposobów: poprzez post, przez spowiedź, przez wylewny żal,
radość, desperację, czy też czasem nawet orgię - wszystko
to po to by odnaleźć drogę powrotu do stanu chaosu, z którego
to jedynie stanu może nastąpić Nowe Stworzenie. Wydaje się
więc, że chaos Karnawału jest istotnym szczeblem ku odnowie.
Pradawna wiedza, odsłaniająca się w tych mitach, mówi nam,
że stan chaosu na naszej planecie nie prowadzi nas bynajmniej
ku Końcowi Świata, lecz że jest koniecznym warunkiem rozkładu
struktur przygotowującego Czas Odnowy.
Co jest tu ważne, to to, że koniec starego roku i początek
nowego roku są uwarunkowane wyczerpaniem zasobów biologicznych
na wszystkich kosmicznych płaszczyznach, prawdziwy Koniec
Świata, i to nie z powodu przekleństwa czy potępienia, lecz
z powodu wyczerpania paliwa. Oczywiście, wspólczesna kosmologia
rozważa taką koncepcję, lecz jedynie w terminach Wielkiego
Kolapsu, czy też "śmierci termicznej." W naszym
przypadku chodzi o coś, co jest jeszcze poza zasięgiem nauk
śćisłych: mówiąc o "paliwie" mamy na myśli "wysoce
zorganizowaną informację."
W Le Probleme des centaures Prof. Georges Dumezil
dyskutuje scenariusz końca i początku w oparciu o bogaty wybór
materiałów ze świata Indo-Europejskiego, włączając weń narody
Słowian, Iranu, Indii i Greko-Romanów. Zauważył on kilka elementów
z ceremonii inicjacyjnych, które zachowały się w w folklorze
i w mitologii w stanie mało zniekształconym. Idea wyczerpania
zasobów fizycznych, inwazji przez dusze zmarłych, i nadużycia
seksu są tu częścią archaicznego modelu w u tym sensie, że
są "znakami" nadchodzącego zawieszenia biegu, i
odnowy czasu.
15 sierpnia 2001 New York Times donosił: "Prawa Kosmiczne
takie jak Prędkość Światła mogą być zmienne." Oczywiście
nie jest to nic nowego, gdyż fizycy od dziesiątków lat dyskutują
alternatywne teorie przewidujące możliwą zmianę w czasie "stałych
fizycznych", niemniej jest rzecza interesującą, że pojęcie
archaicznych ontologii o "rozpadającym się" kosmosie
trafia dziś, na razie jeszcze nieśmiało na łamy dzienników.
Skąd wzięła sie ta idea? Wjaki sposób nasi przodkowie doszli
do pojęcia o "ustającym" kosmicznym zegarze, który
sprowadza chaos i najście demonów oraz dusz zmarłych - tuż
przed potopem?
Być może mamy tu do czynienia z z ważnym kluczem, ponieważ
wydaje sie, że w dzisiejszych czasach mamy prawdziwą inwazję
"kosmitów" jak również szybki rozkład moralności
i, jak gdyby, przyśpieszony powrót do chaosu. "Jako to
było za dni Noego". |
| JZ: W jakim zakresie na jej stan wpływa obecny paradygmat
nauki? ALJ:
Studiując dawne mity i legendy widzimy powracający uniwersalny
temat Złotego Wieku, który został zniszczony przez katastrofę
- powódź, cofnięcie łaski, karę. Ten okropny kataklizm, którego
rezultatem był stan ciemnoty i zagubienia sensu istnienia,
był zaczątkiem ewolucji nowej technologii, technologii zawierającej
głęboko w swych osnowach idee nakładające więzy na rozwój
i postęp ludzkości. Fundamentem naszej obecnej nauki jest
idea liniowego Czasu - czasu który zaczyna się i kończy, raz
na zawsze.
Porównanie dawnych
cywilizacji z naszą obecną może tu być zaiste pożyteczne.
Możliwe, że starożytni byli podobni do nas, że ich "nauka"
także zapewniała ich, że kosmiczna katastrofa nie jest możliwa,
lub że jest tak mało proawdopodobna, że rozmyślanie o niej
nie warte jest zachodu? Być może ich nauka, podobnie jak nasza,
była uniformistyczna, że zatem, podobnie jak my, zamykali
oni oczy na nowe, potencjalne, możliwości, stając sie w ten
sposób kompletnie nieprzygotowanymi na nieoczekiwaną, gwałtowną
katastrofę. W Ewangelii Św. Mateusza, 24, Jezus podkreśla,
że do ostatniej chwili ludzie "jedli i pili, żenili się
i za mąż wydawali", i w ogólności prowadzili życie jak
gdyby zagrażająca katastrofa nie dotyczyła ich w ogóle. Wydaje
się więc, że jednym z elementów "jak w czasie przed potopem"
paradygmatu obecnej nauki jest filozofia nauki negująca lub
bagatelizująca potencjalną i realną możliwość kosmicznego
kataklizmu. I taki jest stan na dzień dzisiejszy. Chciałoby
się zapytać, czy taka sytuacja nie służy przypadkiem komuś
lub czemuś, a jeśli tak, to w jaki sposób?
Patrząc w przeszłość,
spoglądając w mroczne otchłanie przeszłych tysiącleci widzimy,
że na pewnym etapie historii nastąpiło osobliwe "przejście
fazowe" w postrzeganiu "Końca Czasu". W jakiś
to sposób Koniec Czasu stał sie "karą". W jakiś
to sposób na scenę wszedl Bóg, który zniszczyl pokój Raju
i który zalecił człowiekowi posłuszeństwo - Jemu i tylko Jemu
Jednemu. "Jestem twoim Panem Bogiem, i jestem Zazdrosnym
Bogiem!" I czas stał się liniowym, i przepowiadany koniec
stał się końcem ostatecznym. I biada tym, którzy nie znajdą
sie po stronie "właściwego boga" kiedy nadejdzie
czas, gdyż tylko On może zapewnić "zbawienie".
Idea końca jako
początku odnowy została zatracona wraz z wprowadzeniem monoteizmu.
W ten sposób Koniec Czasu stał się Końcem Świata - dla każdego
- z wyjątkiem nielicznej grupy tych, którzy będą zbawieni
przez jednego, specyficznego boga, który mieszka w tajemniczym
Mieście Bożym, gdzie ulice wyłożone są zlotem a daktyle i
wino rozdawane są na każdym rogu. I ten jedyny, specyficzny,
bóg prowadzi odtąd widowisko, pod wieloma przebraniami, nie
wykluczając "nauki". Aż do wprowadzenia monoteizmu
mit opisywał sytuację człowieka taką jaką ona była - Czas
był cykliczny. Świat mógł się kończyć, lecz jeśli się kończył,
to tylko dlatego, że "rozkręciła się sprężyna",
i musi zostać "napięta od nowa". W mitach tych możemy
odnaleźc wszystkie elementy legendy Noego: "Jako to było
za dni Noego". Nauka dzisiejsza ma jedną odpowiedź na
pytanie o możliwość katastrofy na skalę kosmiczną: "Co
będziemy sie martwić!"
|
| JZ: Czy obecny porządek ekonomiczno - społeczny nie
ma alternatywy i tylko w sytuacji koncetracji kapitału możliwy
jest tak szybki postęp techniczny? ALJ: Riane Eisler
rozwinęła, jak to nazywa, Teorię Transformacji Kulturowej,
według której mamy dwa podstawowe modele społeczeństwa, z
których to wywodzi się cała rozmaitość kultur. Model pierwszy,
to Model Dominacyjny, który może być patriarchatem lub matriarchatem.
Głównym elementem tego modelu jest, z grubsza biorąc, zaszeregowanie
połowy społeczeństwa wyżej niż pozostała połowa, lecz obejmuje
ten model także każdy przypadek gdy jakaś grupa dominuje nad
inną grupą, którą uważa za niższą. Drugi model to Model Partnerstwa,
gdzie podstawowym elementem są związki i połączenia, a nie
szeregowanie.
Według Pani Eisler dane archeologiczne wskazują na to, że
pierwotnie nasza kultura ewoluowała w kierunku modelu partnerskiego,
lecz w wyniku okresu chaosu i niemal całkowitego rozkładu
kultury, nastąpiło fundamentalne przesunięcie społeczne. To
przesunięcie stanowiło punkt zwrotny w prehistorii cywilizacji
zachodniej, kiedy to kierunek naszej społecznej ewolucji został
dosłownie odwrócony - przez coś lub przez kogoś - kto wprowadził
całkowicie inną formę organizacji społecznej. Moc odbierania,
raczej niż dawania życia stała się miarą boskiej potęgi. I
potęga ta, poprzez swych kapłanów, zawładnęla ludzkim umysłem.
Aby mógł nastąpić prawdziwy postęp technologiczny,
umysł człowieka musi wpierw uwolnić się od "Kontroli
przez Matrycę". "Władca" naszej planety zna
tajemnice i trzyma je w sekrecie, używając ich w celach dominacji
i kontroli, robiąc wszystko co trzeba, by nie dopuścić do
ich odkrycia dla dobra człowieka. Czego potrzeba nam dzisiaj
- to technologii dla zapobieżenia totalnej zagładzie naszej
planety. Ale czasu zostało niewiele. Przy odpowiednim wsparciu
finansowym, przy odpowiednio dobranym zespole - być może dałoby
się tego dokonać. Ale szanse na to że tak się stanie są, jak
się wydaje, małe i nie dają podstaw do optymizmu. |
| JZ: Czy w ogóle można osiagnąć inny typ postępu?
ALJ: Jeśli dopisze nam szczęście, jeśli będziemy pracować
ciężko i szybko, możemy stworzyć szansę przeżycia dla przynajmniej
części ludzkości. Jeśli uda nam się obudzić więcej ludzi,
możemy być w stanie zmienić przyszłość. Lecz, biorąc pod uwagę
to jak się sprawy mają dzisiaj, perspektywa jest raczej niewesoła.
Analizując szybkie przemiany, które następuja od daty 11 września,
widzimy że został aktywowany jakiegoś rodzaju plan. Czy możemy
ten plan ubiec? |
| JZ: Na czym ma polegać nowa duchowość? ALJ:
Tytuł naszej książki, "Noah Syndrome", nawiązuje
do Biblijnego Potopu, który jest symbolem cyklicznego rozpadu
i odnowy kosmicznego porządku - w dosłownym sensie. W obliczu
takiego dewastującego wydarzenia historia Noego może być także
odczytana jako przykład opartego na wiedzy, świadomego i celowego
działania, przedsięwziętego w odpowiedzi na przewidywaną,
choć nieudowodnioną, ewentualność - archetypalny akt zaufania
z myślą o własnym losie. Mówiąc o zaufaniu, mówimy tu o otwartości
i ufnym stosunku do prawdy i do rzeczywistości - cokolwiek
mogą one przynieść. Jest to ryzykowny i śmiały stan umysłu.
Wiara, w sensie religijnym, jest czymś odwrotnym - ponieważ
jest gorączkowym pobożnym życzeniem i nadzieją, mandatowym
przywiązaniem do idei, że świat jest zorganizowany i kierowany
w taki to a taki sposób. Wiara jest kurczowym uczepieniem
się skały. Ufność je uczeniem się sztuki pływania - a przecież
cały Wszechświat pływa w bezmiernych przestrzeniach.
Jak w latach 1920-tych pisał tajemniczy autor-alchemik Fulcanelli:
"Ewangelia dni ostatecznych będzie ewangelią podług nauki". |
| JZ: Co by Państwo chcieli dzisiaj przekazać Polakom?
ALJ: Od setek, jeśli nie od tysięcy lat - Polska
doznawała cierpień z jednej prostej przyczyny, mianowicie
że jej położenie geograficzne usytuowało ją na drodze historii.
Polska od wieków zmuszona była doznawać cierpień ze strony
swych bliskich i dalekich sąsiadów ktorzy znajdowali się w
permanentnym stanie ekspansji, a stąd i zarzucić ideę o istnieniu
historycznym wyższego rodzaju, o spokojnej twórczości duchowej
o uniwersalnym zasięgu. Polska zapłaciła wysoką cenę z tego
tylko powodu, że znalazła się na drodze najeźdźców z Azji,
później była sąsiadem Imperium Otomańskiego, a w końcu obiektem
ekspansjonistycznej deluzji wielkości austriackiego szaleńca.
Dzisiaj, gdy presja historyczna wydaje się należeć do przeszłości,
czy jesteśmy w stanie zobaczyć promyk nadziei patrząc w przyszłość?
Czy też Polska jest skazana na bycie manipulowaną przez naciski
ekonomicznie, społeczne, czy polityczne lub, co gorsza, bycie
pionkiem w grze mocarnej, nielicznej elity?
NIE!
Widzimy w Polsce sens metahistoryczny. Tylko w ten sposób
można wytłumaczyć, jak dziesiątki milionów ludzi było zdolne,
stulecie po stuleciu, przetrwać ogromne naciski historyczne,
grabieże i rozbiory, bez popadania w rozpacz, bez utraty ducha,
bez zatarcia wartości etycznych, bez wpadnięcia w typowe w
takich przypadkach realatywistyczne lub nihilistyczne pojmowanie
historii.
Jakiz jest ten sens? Najlepiej zacytować Wieszcza
samego:
Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
I w jedno ognisko duchy!...
Dalej, bryło, z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,
Zielone przypomnisz lata.
Obecna epoka kulturowa, która, jak się wydaje, dobiega kresu,
była epoką Osiągania Świadomości przez Ducha. Duch stał się
świadomym swego itnienia. Tutaj narody anglo-języczne są liderami,
ponieważ rozwijają one Ego instyktownie. Mamy tu także powiązania
z Germanami, gdyż duża część języka angielskiego wywodzi się
z języka i kultury niemieckiej.
Jednym z celów, i to zakończonych sukcesem, fatalnych okultystyczno-politycznych
sił 20-go wieku było zgniecenie Polaków, Ukraińców i Litwinów
- by zapobiec ewolucji ku Nowej Epoce. Jeżeli te zgubne siły
odniosą sukces, to nowa Epoka usytuuje się w Południowej Ameryce,
lecz będzie wypaczona i wykoślawiona, a Duch nie zstąpi w
sposób sprzyjający postępowej ewolucji.
Nadchodząca Epoka będzie czasem rozwoju "Duchowego Ja",
choć sam Duch nie będzie czymś "posiadanym", lecz
będzie raczej darem dla tych, ktorzy uczestniczą w Modelu
Partnerstwa.
To nieprzypadkiem Polska nazywana jest Polską: Pole Land.
jest centrum świata w Nadchodzącej Epoce, i to stąd, jak nam
się wydaje, wyjdzie zbawczy impuls.
Jeżeli prawdą jest, jak podejrzewamy, że czas jest w istocie
cykliczny, że nasza rzeczywistośc jest dosłownie Pętlą Czasu,
tedy prawdą jest również, że możemy odkryć przyszłość badając
przeszłość. I to właśnie z tego powodu naukowa Policja Myślenia,
kontrolowana przez Matrycę, dokłada wszelkich sił i środków
by ukryć przed nami prawdziwą hostorię ludzkości.
Platon, pisząc o Atlantydzie, powiada: "Ta saga mówi
o potężnym mocarstwie, które niesprowokowane podjęło wyprawę
przeciwko całej Europie i Azji, a której to wasze miasto położylo
kres. . To mocarstwo przyszło z Atlantyku (..) I na wyspie
Atlantydzie istniało wielkie i wspaniałe imperium (...) Ta
ogromna potęga zebrała sie w jedną i wyruszyła na podbój od
jednego uderzenia naszego kraju i waszego i całego rejonu
..."
Atlantyda była pierwotnym Imperium Zła, które nieomal zniszczyło
świat.
Atlantyda sie odrodziła.
Powiada też Platon: "Ale później nastały gwałtowne trzęsienia
ziemi i powodzie, i w ciągu jednego dnia i nocy nieszczęścia
wszystkich waszych wojowników jak jednego pochłonęla ziemia,
a wyspa Atlantydy w podobny sposób zniknęła w głebinach morza."
Tych co negują historię przekazaną Solonowi przez kapłanów
Egiptu pytamy: co chciał nam przekazać nauczyciel Arystotelesa
w tak złowieszczej fikcji? Wierzymy bowiem, że w istocie Platon
stał się propagatorem antycznych prawd, i że jego księgi zawierają
ukrytą wiedzę.
Przyroda sama daje znaki, że "jest zmęczona". Zapytajcie
rolnika, i ten powie wam, że "Ziemia umiera", że
pory roku się pogmatwały, że zmienił się klimat. A ponieważ
historia się powtarza, tedy Biblia, która w metaforach opisuje
ten proces, jest swego rodzaju unikalnym źródłem, prawdziwą
kolekcją historycznych wydarzeń, tak przeszłych, jak i przyszłych.
W terminach ezoterycznych, Noe ma ten sam sens co "Noel",
czyli "Nowe Słońce". Arka reprezentuje początek
Nowej Ery. Przyjmując prawdziwość prac Platona dochodzimy
do wniosku, że okresowe wstrząsy na wielką skalę są rzeczywistością,
a Potop jest zapisanym symbolem i uświęconym prototypem. |
|
AJ: Dodatek: Pytania powyższe dotyczą głównie tematyki
społecznej i historycznej. Odpowiadając starałem się przekazać
jak najlepiej nasz punkt widzenia, choć ekspertem w większości
tych spraw jest Laura, a nie ja. Chciałbym jednak dodać coś
od siebie - mianowicie jak ja, jako fizyk, patrzę na ideę
Kosmicznej Przemiany. Mój punkt widzenia przedstawiony jest
w obszernych notach do "Noah Syndrome", wraz z odnośnikami
do oryginalnych publikacji w czasopismach specjalistycznych.
Rozmawiając, dyskutując z kolegami po fachu, w czasie konferencji
jak również prywatnie, zauważyłem że mało kto, a w istocie
prawie nikt, zadaje sobie pytania wybiegające poza obecnie
panujący paradygmat. W świecie fachowców czuję się więc niejako
samotny. Prawdopodobnie najbliższy mi duchem jest John Archibald
Wheeler, który posiada otwarty umysł jak mało kto, a jednocześnie
zawsze trzyma się ziemi. To on, znający osobiście Bohra i
Einsteina, miał odwagę powiedzeć: "Żyjemy na wyspie otoczonej
morzem ignorancji. W miarę jak nasza wyspa wiedzy rośnie,
rośnie tej brzeg naszej niewiedzy." To on podjął się
niewdzięcznej roli uświadomienia społeczności fizyków, zmuszenia
ich do wyciągnięcia pełnych konsekwencji z osobliwości mechaniki
kwantowej. To on jest autorem wymownej ilustracji
przedstawiającej oko spoglądające w przeszłość, siegającą
aż do "Wielkiego Początku", ilustracji opatrzonej
prowokacyjnym pytaniem: "Czy patrząc w przeszłość 'teraz'
czynimy rzeczywistym to co zdarzyło się 'kiedyś' ?".
Mechanika kwantowa zdaje się skłaniać nas do rozważenia tej
możliwości jak najpoważniej, i do wyciągnięcia z niej wszystkich
wynikających stąd konsekwencji.[1] Czy Kwantowa
Przemiana Fazowa w skali kosmicznej, wszystkiego co nazywamy
"materią", jest możliwa? Jestem zadnia, że tak.
Czy jesteśmy na to przygotowani, choćby przez poważne rozważenie
takiej możliwości? Wydaje mi się, że nie.
A tak na boku, drogi Czytelniku, to pewnie myślisz że przesadzamy?
Pewnie myślisz, jak to było za dni Noego, że nasze rządy i
nasi uczeni panują nad sytuacją, i że gdyby naprawdę nam coś
groziło, to by nas o tym uprzedzili. Że w najgorszym razie
stuknie nas jakaś kometa, zginie paredziesiąt milionów, no,
może nawet kilkaset, a reszta przeżyje i będzie mieć się dobrze.
Że w istocie, coś tam gdzieś napisali, że być może spadnie
i na nas klaster komet, ale to dopiero za paredziesiąt milionów
lat, więc co będziemy się martwić. Że w istocie, pisali też
być może Słońce nie całkiem jest stabilne i że jak dobrze
zeń strzeli w naszą stronę, to może być krucho. Że w istocie,
pisali też, że jeśli wybuchnie supernowa (tzn. już wybuchła,
tylko "wiadomość" o tym fajerwerku jeszcze do nas
nie dotarła), i jeśli to będzie niezbyt daleko, to nas przypiecze
i mało kto przeżyje. W istocie, gdzieś pisali, że ufo i że
kręgi zbożowe i że "alien abductions" - ale po co
zaraz łączyć to w jedną całość? Z pewnością myślisz, drogi
czytelniku, że jeśli nawet nie uczeni i nie rządy, to z pewnością
Watykan ma informacje z pierwszej ręki, i niczego przed nami
nie ukrywa...
A dziennikarze? Ci zainteresowani są głównie polityką i podają
to co ludzie chcą czytać, nie zaś coś co ich zdenerwuje. Wiem
to z własnego doświadczenia. Tom French, lauretat Nagrody
Pulitzera, chodził za Laurą pięć lat zdobywając materiały
do książki, którą zamierzał napisać. Skończyło się wszakże
na tym, że napisał 20 stronicowy artykuł o ckliwym tytule
"The
Exorcist in Love" - bo tak zażyczyła sobie gazeta.
W rozdziale szóstym
i w Epilogu
możecie znaleźć nasze wpólne zdjęcia. Czy dziennikarza, który
wkrótce miał otrzymać nie byle jakie wyróżnienie,
interesowała opinia fizyka? Czy interesowały go filozoficzne
problemy teorii kwantów i niewidzialne wymiary przestrzeni?
Czy intresowały go zjawiskia "paranormalne"? Czy
interesowała go treść naszych badań? Tylko na tyle, na ile
mówiła o naszym "niezwykłym życiu." Jak pisał nam
potem prywatnie tuż przed publikacją (tłumaczę z angielskiego):
"... a tak do waszej wiadomości, parę ludzi tutaj
[w redakcji], którzy mieli okazję przeczytać roboczą wersję
myślą, że jest to bardzo wzruszająca i intrygująca historia,
i że wypadliście tam znakomicie. Prawdę mówiąc nigdy nie
wiadomo jak zareagują czytelnicy, ale przewiduję, że w istocie
trochę ludzi pomyśli, że cała rzecz jest głupia, i że to
głupota z naszej strony, że spędziliśmy tyle czasu chodząc
za Tobą [za Laurą], ale większa część, jak sądzę, będzie
otwarta na waszą historię i będzie nią poruszona.[...] Wiem,
że wasze strony internetowe już teraz cięszą się dużym zainteresowaniem,
i przewiduję, że zainteresowanie to gwałtownie wzrośnie
po opublikowaniu tej historii."
Istotnie, tak było. Nasze strony internetowe, a jest ich
już kilkaset, pokazują, że możliwa i uzasadniona jest inna
aniżeli pobożno-życzeniowa perspektywa na najbliższą przyszłość
naszej planety i życia na niej. . Że biorąc pod uwagę wiele
czynników, faktów, danych, myśląc poważnie o życiu i o śmierci,
możliwy i uzasadniony jest inny punkt widzenia. Ale ten
inny punkt widzenia rujnuje w istocie nas "spokój".
Dlatego tak mało kto jest gotów traktować go serio.
Gurdjieff pisał, że jesteśmy pokarmem dla "wyższych
inteligencji". Zwłaszcza wtedy, gdy opieramy nasze życie
na pobożnych życzeniach i na "jakoś to będzie."
Myślę, że miał trochę racji...
Arkadiusz Jadczyk
[1] Moje własne idee, jak również
prof. Ph. Blancharda z Uniwersytetu W Bielefeld, który jest
współautorem, na pokrewny temat przedstawiłem w pracy "EEQT
- czyli jak uciec z kwantowej pułapki" (w
jęz. angielskim), a także w serii poprzednich, cytowanych
tam publikacji. W języku polskim dostępny jest , wciąż aktualny,
artykuł napisany dla ś.p. prof. Sedlaka "Bioelektronika
w oczach fizyka teoretyka."
|
Dziennikarskie odgłosy z Forum:

You are visitor number
.
|