Tak się składa, że Ark miał garść
pomysłów na temat "misji". Sporządził krótki przegląd
sytuacji, który nazwał "Z lotu ptaka" i pisał w nim:
Kilka myśli:
Pozwól, że sformułuję
mój aktualny pogląd na sytuację. Będzie to coś w
rodzaju widoku z lotu ptaka; z pewnej odległości, kiedy szczegóły
stają się nieistotne. Podejmę więc NIEKTÓRE spośród
tematów, te, które wydają mi się ważne. Będzie ich
kilka i będą rozważane oddzielnie.
1. Przyjmuję jako hipotezę, która może jest prawdziwa,
a może nie, ale zakładam, że to prawda, dopóki nie zostanie
dowiedzione, że jest inaczej, że ani tobie, ani mnie nic nie
zdarza się przez przypadek. Wszystko, co się dzieje, ma swój
cel i znaczenie. To dla nas ciężka praca, dowiedzieć
się, jaki dokładnie to cel i w pewnym stopniu sami również
jesteśmy jego twórcami.
A zatem to nie przypadek, że
jesteś tym, kim jesteś. Nie przypadkiem jestem fizykiem. Nie
jest przypadkiem, że chwilowo jesteśmy osobno. Nie jest przypadkiem,
że nasze życie było, jakie było. Mogło być
odrobinę inne, albo jest odrobinę inne w jakichś równoległych
rzeczywistościach, ale teraz zajmujemy się naszą rzeczywistością,
naszą teraźniejszością i nasza przyszłością.
2. Zatem żadna książka,
jaką kiedykolwiek przeczytałaś, nie była przypadkowa
i żadna rozmowa, jaką prowadziłaś; nawet te głupie
książki i rozmowy stanowiły lekcje. To samo dotyczy mnie.
3. Oboje czegoś poszukujemy
i było oczywiste, że nie znaleźlibyśmy tego w obecnym
życiu w pojedynkę. Był KTOŚ, kogo zobaczyłaś
w swojej wyobraźni. Była też moja dokładnie stłumiona
idea posiadania "amerykańskiej żony". Jakoś mi to przychodziło
do głowy, ale ciągle odpychałem tę myśl jako
kompletnie głupią. Ale ona pukała. Tym sposobem byłem
"przygotowywany", ponieważ zazwyczaj byłem/jestem konserwatywny.
Jakoś się odnaleźliśmy
i jest w tym cel. Przyjmuję, że to możliwe, że ty/ja
- my jesteśmy połączeni ze Stwórcą i jesteśmy
jego odległymi częściami, Jego narzędziami i jesteśmy
odpowiedzialni za coś, co jest całym wszechświatem i
jego losem.
To nie jest zwariowana idea.
Można to wytłumaczyć bardzo prostymi słowami.
Ty/ja możemy coś odkryć,
formułę albo ideę, która wpłynie na przyszły
rozwój ludzkości - nawet jeśli tylko trochę, to po latach
skutek się spotęguje, tak że świat dzięki temu
zostanie "ocalony". Dowiadujemy się tego z ogólnych pojęć
mechaniki chaosu. Istnieją systemy, w których - o ile tylko są
dostatecznie złożone - niewielka zmiana teraz prowadzi
do dramatycznych zmian po jakimś czasie.
Wszechświat jest nie tylko
złożonym systemem, zawiera w sobie inteligencję. Zupełnie
możliwe, że "inteligentna" zmiana, której teraz dokonamy,
całkowicie odmieni los wszechświata. Zamiast umierać
w wyniku śmierci termicznej, na zawsze rozkwitnie...
Całe życie towarzyszyło
mi to poczucie odpowiedzialności. Stanowiło powracający
temat w moim dzienniku. Jeśli akceptujemy hipotezę, że
nic NAM nie zdarza się przez przypadek, to w tym uczuciu również
kryje się jakiś sens.
4. Zatem ty/ja jesteśmy
odpowiedzialni. Akceptujemy to. To jasne.
Wiemy od K’n, że posiadasz
"wszystkie klucze". W pewnym sensie znaleźliśmy to w Plejadianach
albo w Biblii, że każdy ma klucze. Ale u wielu klucze są
połamane, zepsute, rozregulowane, rozstrojone i użycie ich
jest trudne lub wręcz niemożliwe. Nie wiemy, ilu ludzi na
tym świecie dysponuje kluczami i ilu z nich już ich używa
bądź asystuje innym w ich użyciu. Przez chwilę nie
nie ma to jednak znaczenia. Wszystko jest lekcją - przyjmujemy
to - i mamy swoje zadanie. Ani ty, ani ja nie oczekujemy, że "zostanie
nam powiedziane".
5. Zatem ty masz klucze i zostaliśmy
przywiedzeni ku sobie. Ja jestem fizykiem i znam matematykę, która
jest językiem uniwersalnym. Z drugiej strony ty znasz i lubisz
te wszystkie zabawne opowiastki łączące historię/alchemię/i
takie tam. Wszystko to tylko słowa, podczas kiedy matematyka jest
samą logiką. Podczas gdy fizyka jest sprawdzalna i pomaga
nam tworzyć technologie, te historie z graalem, Templariuszami
i Rennes są trochę zamazane
i dla tych, którzy nie używają matematyki, do nikąd nie
prowadzą...
Ależ NIE! Jeśli nic
nam nie zdarza się przypadkiem, to fakt, że interesujesz
się tym, czym się interesujesz, również nie jest przypadkowy.
Jaki więc może być
cel tego wszystkiego?
Cel może być taki,
że WIEDZA to nie tylko matematyka i równania, ale również
inteligencja, świadomość, umysł i idea. Ponieważ
same równania NIC NIE ZROBIĄ. Potrzebujemy więc jednego i
drugiego.
Istnieje prawdopodobnie wielu
ludzi, którzy podążają ścieżką technologii
i prowadzą tajne prace z zakresu "wielkiej fizyki" czy "wielkiej
matematyki". Ale to nas nie dotyczy. My nie chcemy zaprzedać duszy,
jak Faust. Nie służymy ciemności.
Dlatego potrzebujemy wiedzy.
Im więcej wiedzy posiadamy, tym bardziej jesteśmy chronieni.
Cel ten znowu łatwo zrozumieć w prostych terminach. Skoro
bawimy się nie tylko z TDARM i maszyną czasu, i robieniem
złota, ale też tablicą ouija, historią, templariuszami,
arkadyjskimi pasterzami i wszystkimi tymi śmiesznymi rzeczami,
nie stanowimy zagrożenia, bo nie dążymy do władzy.
Ani nie chcemy władzy OD nikogo.
Nasz cel jest inny. Mamy do spełnienia
swoją osobistą misję: zewnętrzne ciemne siły
zostaną rozproszone przez - powiedzmy - różnorodność
naszych częstotliwości.
6. Ale dlaczego wszyscy ci Templariusze
i Różokrzyżowcy SĄ tak ważni?
Ponieważ to wszystko to
wiedza. Fragmenty wiedzy stąd i stamtąd. Nie zamierzamy używać
tej wiedzy, nie próbujemy. Ale jakoś jest dla nas ważne, wiedzieć
to, tak jak i znaleźć możliwie najlepszy sposób wykorzystania
tej wiedzy.
7. Sądzę, że JEST
prawdą, iż jedyne ograniczenia, to te, które są nam narzucane
przez nasz własny umysł i nasze nawyki myślowe. Musimy
więc być coraz śmielsi w myśleniu. Z drugiej strony
zawsze powinniśmy iść krok po kroku. W przeciwnym razie
grozi nam niebezpieczeństwo.
8. Czy życie jest wystarczająco
długie? Zakładamy roboczo, że tak, jest. Ponieważ
tylko od nas zależy, jak długo będzie ono trwało.
Przed nami ogromna praca, składa
się na nią przemyślenie od nowa i przearanżowanie
naszej struktury komórkowej. Wierzymy, że można to zrobić
nawet przy użyciu aktualnie znanej (tajnej) technologii. Źródło
młodości i takie tam, ale również to, co wiemy od K’n
oraz z tekstów alchemicznych etc. Wszystko na to wskazuje. To możliwe.
Chodzi oczywiście o to,
w jakim celu się tego używa. Jeśli tylko po to, by przedłużyć
własne życie - no cóż...
Ale my mamy na myśli coś
innego, ponieważ jesteśmy tu na usługach Stwórcy, do
którego powracamy.
9. Zatem idziemy dalej. Ja zajmuję
się swoją matematyką, ale muszę się uczyć
wielu rzeczy. Nie tylko MUSZĘ SIĘ UCZYĆ, ALE RÓWNIEŻ
MUSZĘ POMÓC TOBIE I MAMY DZIAŁAĆ RAZEM!
Laura zapytała K’n o spojrzenie
Arkadiusza "z lotu ptaka":
Pyt.: Pierwsze pytanie Arkadiusza:
czy ogólne spojrzenie na sytuację, tak jak je opisałem, jest
poprawne?
Odp.: Czemu nie? Myśl nie
byłaby tak "dokuczliwa", gdyby tak nie było! (...) Kiedy ktoś
jest w poszukiwaniu prawdziwego uczenia się i wyższej wiedzy,
nie ma "brakujących punktów", są jedynie jeszcze nie odkryte!
(...) "Jeśli ktoś ma wolę Lwa, nie może mieć
losu myszy!"